Zostałam zainspirowana przez mojego, jaśnie oświeconego Edytora, do napisania kolejnego postu.
Powiem szczerze, że dzisiaj mój poziom cynizmu i sarkazmu przełożył się na pisarską wenę.
Jest taki portal, czy też raczej forum dyskusyjne, o płatnym seks biznesie w Polsce.
Nazywa się garsoniera. Bardzo ciężko jest założyć tam konto i uzyskać dostęp do tematów (próbuję od X czasu), ponieważ administracja stworzyła niejako kolektyw kurwiarzy. Uważają się za hermetyczną społeczność, którą łączy wspólny temat i nierzadko te same dziury. To musi być urocze korzystać z dziewczyny, z której korzysta również kolega. Ukryty homopociąg?
Na garso (tak, specjalnie piszę nazwę własną z małej litery, bo na wielką nie zasługuje) jest podział na kategorie związane z województwami, miastami, a także z rodzajem usług. Jest temat również o masażach, lub raczej o masażystkach. Garsoniera niejako była jednym z powodów, dla których chciałam założyć tego bloga. Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłam temat dotyczący mojej osoby. Czytałam te ohydztwa i oczy wychodziły mi z orbit. Klient opisał, że nie potrafię masować, że za tę cenę to jestem mocno przereklamowana, że nie ściągam majteczek i, ogólnie 5/10. Aha, i jestem "mocno przy kości". W pierwszej chwili wyśmiałam ten wpis, bo przecież czym mam się przejmować? Jakimś jednym pajacem z internetu? Niestety po kilku dniach od otwarcia mojego tematu, mój telefon zamilkł.
Z początku nie mogłam skojarzyć, że brak chętnych ma związek z tamtą opinią. Przychodzili nadal moi stali klienci, którzy doceniali moje towarzystwo i umiejętności, ale to było za mało pieniędzy w stosunku do potrzeb jakie miałam w tamtym czasie. Bywało, że nie miałam co jeść, że brakowało mi pieniędzy na np. tampony. Siedziałam więc w pracy i gapiłam w ten zakichany telefon, powtarzając niczym nawiedzona mantrę masażystki : Dzwoń. Dzwoń... No zadzwoń kurwa!
W końcu zorientowałam się, że źródłem problemu jest garsoniera i negatywna opinia.
Jedna opinia i taka klapa! Zrozumiałam wtedy, że muszę się wybić jakoś i zmienić odbiór mojej osoby. Sesja fotograficzna, zaczęłam masować bez majtek i być bardziej taka jak oni chcieli żebym była. Poprosiłam nawet moich stałych klientów, którzy byli ze mnie zadowoleni, żeby napisali parę dobrych słów o mnie i masażu jaki robię. Podziałało i wkrótce mój telefon rozbrzmiewał wesołą melodyjką.
Jedna z moich serdecznych koleżanek podpowiedziała mi kto może być autorem rzeczonego postu na garso, a mnie nagle oświeciło!
Pamiętam kto to był i to doskonale. Cham, burak i prostak, który śmierdział niczym żul. Już wiem czemu nie podobał mu się mój masaż. Chłop po prostu walił na kilometr, i to nie spoconym ciałem, a niemytymi od tygodnia jajami. Nie chciałam go dotykać bardziej niż było to konieczne, nie masowałam go ciałem tylko dłońmi, ponieważ na wymioty mi się zbierało jak pomyślałam, że mogłabym przesiąknąć tym smrodem.
W dodatku gość mówił do mnie wulgarnie i ordynarnie. "Podoba Ci się mój generał?"- pytał, patrząc na mnie niczym psychopata na ofiarę.
Ja na każdy masaż mam pełny makijaż, zawsze jestem świeża i pachnąca. Prysznic jest obowiązkowy, a do tego spryskuję się preparatem dezynfekującym. Dezodorant, perfum, balsam do ciała itd. Ogólnie jestem odstrzelona jak mrówka na święto lasu, jak Kate Middelton na noc poślubną! I przychodzi taki śmierdziel, który nie wie, że jaja się myje żelem pod prysznic. Musicie wiedzieć, że przed każdym masażem klient jest proszony o wzięcie prysznica. Dostaje ręcznik, klapeczki jednorazowe, a w pod prysznicem są różnego rodzaju środki higieny. Mimo tego klienci i tak śmierdzą i jest to sprawa nagminna. Jak to mawia moja szefowa "Nienawidzę jak im śmierdzi z dupy".
I teraz taki, za przeproszeniem, kutas wypisuje o mnie w internecie, że jestem kiepską masażystką. Jakim prawem jestem oceniana przez kogoś tego pokroju?
Wzbierał we mnie gniew i to taki, którego nie ugasi palony naprędce papieros. Najgorsze jest to, że nie mogłam się nawet obronić przed tym negatywnym wpisem, ponieważ jak pisałam wyżej, garsoniera to zamknięta społeczność. Miałam ogromną chęć napisania tam o autorze posta, jak się zachowywał, jak wyglądał (pasztet.) i jak mi się rzygać chciało podczas masażu, może wtedy by poczuł jak to jest być ocenianym w ten sposób.
W ogóle cała ferajna z garso to jakieś nieporozumienie. Wyobraźcie sobie, że oni nazywają się "szwagrami", a swoje przyrodzenia dumnie obwieszczają mianem generałów, chociaż 95 % z nich ledwie mogłoby być kapralami. Ot, małe, pokurczone i oklapnięte fujarki.
Garso to zmora wszystkich masażystek. Jeszcze swego czasu forum było półotwarte i można było zobaczyć raz na 24 h swój temat, czy coś tam się zmieniło. Czasami podglądałam tematy moich koleżanek. Komentowali ci sami faceci. W każdy wątku widziałam te same, z dupy wyjęte nicki. Czy oni nie mają co robić tylko chodzić na masaże i potem wypisywać bzdury? Opowiadała mi koleżanka, że jakiś gnój po masażu jej powiedział, że opisze ją negatywnie na garso, bo nie chciała mu francuza zrobić. Co z tego, że dziewczyna świetnie masowała i miała do tego odpowiednie wykształcenie? Loda nie zrobiła no to należy się negatyw.
Jesteśmy oceniane przez zaniedbanych mężczyzn, którzy uważają się za ósmy cud świata.
Jedna masażystka podczas masażu straciła cierpliwość. Leżał na macie jakiś taki obrzydliwy typ. Otyły, owłosiony, brzydki i śmierdzący, a do tego z mikroskopijną pałką.
-Podoba Ci się to co robisz? Widzę jak na mnie patrzysz, na mojego kutasa, podoba Ci się?
-Stary, serio? Popatrz na mnie,a potem na siebie i sam sobie odpowiedz czy mi się podobasz.
Nie zapamiętałam jak sytuacja się dalej potoczyła, ale pewnie stracił nieco pewności siebie.
Absurd takich sytuacji polega na tym, że my musimy być atrakcyjne, zadbane itd. Jakby nie patrzeć zarabiamy na swoim wyglądzie i chociaż wszystkie się oszukujemy, że oni przychodzą dla naszego towarzystwa, to jednak prawda jest taka, że przychodzą na zwalenie kutasa przez młodą dziewczynę, której nigdy nie będą mogli mieć.
Nie oceniajcie, a nie będziecie oceniani.
Blog masażystki, Anty-garso stowarzyszenie masażystek. Obronię was dziewczyny i zemszczę się za każdy obrzydliwy wpis.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz