środa, 6 lutego 2019

Come Fly With Me

Devil Blues - Come fly with me

"Can’t You hear me what I’m saying Give me Your hand Once in my sleep I saw a trace Filled with a pain And lot of chains"


Po wyrzuceniu z siebie frustracji, która towarzyszy mi w pracy, przyszła pora na opisanie tego, co sprawia, że chcę to robić dalej. Pomimo tego, że jednak większość klientów to "Janusze masażu", spotykam takich, którzy są normalni.
Czasami spodziewam się Janusza, a przychodzi na prawdę fajny człowiek, z którym mam wiele wspólnych tematów np. muzykę. Dziś będzie o tych klientach, których nie mogę się doczekać.

Zacznę od tego, że nie każdy przychodzi na masaż po "walenie konika", a po chwile ukojenia w ramionach kobiety. Wszyscy mamy potrzeby bliskości, intymności i kontaktu z drugim człowiekiem.
Pamiętam Pana K. Mężczyzna zadbany, elegancki i bardzo kulturalny. Pocałował mnie w dłoń w geście przywitania, a mnie od razu zrobiło się ciepło. Podczas pierwszej sesji, która trwała trzy godziny, leżeliśmy nadzy na macie i z mojego tabletu oglądaliśmy nagrania zespołu Il Divo. Oboje z zapartym tchem słuchaliśmy tych pięknych dźwięków i rozmawialiśmy o wszystkim. Bardzo przyjemnie spędziłam czas z tym panem i wkrótce ponownie zjawił się w moim gabinecie.
Na kolejne spotkanie przyniósł głośniki bluetooth i jakieś inne szpargały, po czym kazał mi wyjść z gabinetu mówiąc, że on wszystko przygotuje, a ja mam sobie wyjść jeszcze na papierosa. Ponieważ nie palę przed sesją masażu, czekałam na niego w pokoju socjalnym pracowników, zastanawiając się co on takiego kombinuje. Postanowiłam dodać też coś od siebie i ubrałam dla niego klasyczne, czarne pończochy na pasie i pasującą bieliznę. Poprawiłam też nieco makijaż na ciemniejszy, a usta pociągnęłam czerwoną szminką. Po chwili dostałam sms'a na mój telefon służbowy : Pani A. zapraszam Panią do gabinetu.
Przez korytarz szłam z bijącym sercem. Jeszcze przed drzwiami usłyszałam cudowny śpiew Devy Premal, inkantującej moją ulubioną mantrę do jogi. Gdy weszłam, zobaczyłam płatki róż rozsypane na macie, zapalone świece wokół niej i dwa kieliszki szampana. Przestraszyłam się nieco, bo zasady jakie panowały w salonie, w którym pracowałam nie zezwalały na takie atrakcje ale wiedziałam, że Panu K. mogę zaufać i nie piśnie o tym ani słowa pozostałym pracownikom.
K. kiedy mnie zobaczył w tej bieliźnie, po prostu zaniemówił. Spytałam na co się tak patrzy, on odpowiedział, że chce zapamiętać każdy szczegół tego wieczoru.
Spotkanie przebiegło bardzo intymnie. Po pierwszej godzinie masażu siedziałam pomiędzy jego nogami i opierałam się na łokciach. Nogi, w tych pończochach trzymałam na jego piersi, a on masował moje stopy.
Nie jest tajemnicą, że kobiety uwielbiają, gdy mężczyzna dosłownie i w przenośni pada im do stóp. Na mnie działa to nawet bardziej, ponieważ prywatnie jestem Dominą i wszelaka adoracja kobiecego ciała jest dla mnie bardzo atrakcyjna. Wtedy on spytał, czy może zsunąć mi pończochę z nogi. Zaśmiał się i powiedział, że wie jak to brzmi ale zawsze chciał to zrobić. Zgodziłam się bez wahania. Czym jest ten drobny gest w zestawieniu ze wszystkim co robię w gabinecie? Mnie wydawał się taki czysty i niewinny, że nie mogłam odmówić. Pan K. delikatnie przełożył moje nogi na matę i ukląkł przede mną, stawiając moją stopę na swoim ugiętym kolanie. Schylił się i pocałował mnie tuż pod moim kolanem, ręką sięgając do zapinki pasa do pończoch. Trochę się męczył zanim rozgryzł ten skomplikowany mechanizm, ale w końcu dumny z siebie rozpiął oba paseczki. Obserwowałam jak z błyskiem w oczach zsuwa z mojej nogi cienką lycrę, rozkoszując się delikatnym dotykiem, w którym nie było nic obscenicznego. Sięgnęłam po kieliszek szampana i zwilżyłam delikatnie usta. Nie chciałam pić, chociaż miałam na to ochotę. Mimo wszystko jestem profesjonalistką. Patrzyłam na niego jak odkrywa moją skórę centymetr po centymetrze, a w jego oczach widziałam radość i spełnienie najskrytszych marzeń. Pan K. nadal jest moim stałym i ulubionym klientem.

Deva Premal- Jai Radha Madhava Mantra miłości (Ja i Pan K. bardzo lubimy podziwiać piękno tej kobiety. Warto wiedzieć, że została nagrana przez turystę, gdy na plaży praktykowała jogę.)

Czasami odwiedza mnie pewien przedstawiciel handlowy. W telefonie zapisałam go jako "Piżamka".
Pan Piżamka to uroczy i zabawny człowiek, a sesja z nim jest jak pigułka szczęścia.
Piżamka jest bowiem fetyszystą. Gdy umawialiśmy się na pierwsze spotkanie spytał, czy może mi coś kupić, a mianowicie bieliznę. Odpowiedziałam, że tak i ucieszyłam się w duchu, ponieważ bardzo lubię damskie fatałaszki. Przez cały dzień myślałam o tym, co takiego mi przyniesie. Gorsecik? Jakąś fajną, koronkową haleczkę? A może jakiś wyuzdany strój policjantki? Chichotałam na tę myśl, bo bardzo mi się ona podobała. Wybiła godzina 17.00 i do salonu wszedł mój fetyszysta. Z wyglądu przeciętny, ale w szarych oczach miał coś, co sprawiało, że był bardziej interesujący. Weszliśmy do gabinetu, a on wręczył mi papierową torebkę z prezentem, który dla mnie wybrał i poprosił, żebym to założyła. Dodam, że za taką usługę płaci się więcej. Wzięłam torebeczkę i poprosiłam o skorzystanie z prysznica, po czym wyszłam do pokoju socjalnego. Tam dopiero zobaczyłam co mi kupił. To były zwykłe, szare rajstopki. Zaśmiałam się, bo dotarło do mnie jakie ten człowiek ma potrzeby. Z uśmiechem zakładałam ten niewygodny przeżytek odzieżowy i skierowałam się do gabinetu.
Jak pisałam wyżej, nie przerażają mnie fetyszyści. Ja ich uwielbiam wręcz, ponieważ ich prośby nie są w żaden sposób uwłaczające godności kobiety, a wręcz przeciwnie. Fetyszyści do tego stopnia uwielbiają kobiety, że mogą wąchać i lizać ich stopy. Dla nich kobieta jest wręcz boginią.
Pan Piżamka powiedział, że nie muszę go dotykać, a jedynie położyć się na brzuchu, ugiąć nogi w kolanach i pozwolić mu patrzeć na podeszwy moich stóp. W tym czasie on sam się onanizował, a ja mogłam obserwować jego twarz w lustrze. Było w tym coś fascynującego. Zapytał, czy może językiem polizać moje palce. Zgodziłam się bez wahania. Liż moje stopy kundlu i nie kończ dopóki Ci nie pozwolę.
Po wszystkim okazało się, że mamy jeszcze sporo czasu. Spytałam, czy chce żebym mu pomasowała plecy lecz on odparł, że nie ale ma prośbę. Chciał kilku zdjęć moich stópek i krótki filmik jak poruszam paluszkami. Był na prawdę uroczy! Ponieważ bardzo mnie ciekawią fetyszyści zapytałam go dlaczego tak lubi stopy. Opowiedział mi historię ze swojego dzieciństwa. Zabawne, że genezą wszystkich fetyszy, zboczeń itd jest wiek dziecięcy...
Piżamka miał sąsiadkę, która była zaprzyjaźniona z jego rodzicami. Sąsiadka miała w domu kolorowy telewizor i pozwalała mu oglądać bajki popołudniami. Sąsiadka wracała wtedy z pracy i odpoczywała w sypialni, gdzie ów telewizor miał swoje miejsce. Leżała na łóżku, a on siedział przy jej nogach i oglądał bajki dla dzieci. Sąsiadka nosiła też rajstopy. Zwykłe rajstopy z lycry z ciemniejszymi końcami przy palcach. Dla niego to było niesamowite, oglądać stopy kobiety obleczone w ten dziwny, błyszczący materiał. Było to jego pierwsze doświadczenie seksualne.
Panie Piżamka, jest Pan uroczym człowiekiem.


To tylko dwie z wielu ciekawych historii jakie mi się przydarzyły podczas mojej kariery w branży. Mam wielu takich klientów i to właśnie oni sprawiają, że chcę nadal w ten sposób pracować. Za każdym takim człowiekiem stoi jakieś przeżycie i inne doświadczenia. Jedne są wesołe tak, jak w przypadku Pana Piżamki, a inne smutne i wzruszające, ale te zostawię na później, kiedy dopadnie mnie nostalgia.
Ta praca nauczyła mnie sporo o ludziach i o tym, co im siedzi w głowach, a przede wszystkim dała mi pewność siebie. Dzięki temu chodzę z wysoko uniesioną głową, a nie snuję się po ulicach miasta jak cień samej siebie. Jestem piękna i nikt mi tego nie odbierze.

Na koniec jedna z moich ulubionych nut w klimacie BDSM :))
Flesh & Fell -Devil in me






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz